02/10/2017
admin

Co decyduje o (niskiej) wydajności budownictwa?

Budownictwo jest sektorem z najniższym wzrostem wydajności w ciągu ostatnich 20 lat na całym świecie. Konsekwencją tego jest potrzeba zwiększenia zatrudnienia lub nadgodzin pracowników, których praca i tak jest w swojej naturze ciężka. Wzrost produktywności w tym sektorze pomógłby pracownikom jak i pracodawcom: szybszym terminom realizacji inwestycji budowlanych towarzyszyłby wyższy wzrost płac. Czy jest to możliwie biorąc pod uwagę realia przemysłu budowlanego?

Parę lat temu, kiedy wróciłem na wakacje z uczelni do swojego rodzinnego New Jersey, chciałem wykorzystać czas wolny żeby sobie dorobić. Mając wtyczkę w lokalnej Polonii, dostałem pracę na budowie domu jednorodzinnego. Przez dwa miesiące pracowałem obok Polaków, Latynosów, Słowaków, i paru Amerykanów. Z tej przygody najbardziej pamiętam myśl: „jestem szczęściarzem, że jak skończę studia to już nigdy nie będę musiał tego robić”. Żeby opowiedzieć o szczerej i uczciwej pracowitości innych pracowników na budowie, potrzebowałbym paru stron tekstu. Dla większości budowlańców, z którymi pracowałem, to nie była fucha wakacyjna tylko zawód, w którym dosłownie trzeba było „tyrać”. Trudno mi uwierzyć, że ktokolwiek w wieżowcach oddalonego o zaledwie 20 kilometrów Manhattanu pracował tak ciężko jak na tej budowie. Czytając statystyki o niskiej wydajności w budownictwie, aż na głos chciałem spytać, w jaki sposób można tutaj zwiększyć produktywność?

Zacznijmy od definicji: produktywność jest mierzona, jako wartość dodana brutto za godzinę pracy. Zatem już tutaj znajduje się odpowiedz na kluczowe pytanie: średni wkład jednej godziny pracy budowlańca jest za niski. Gdyby był większy, to „robota” by skończyłaby się wcześniej, a budowlaniec mógłby za te same pieniądze pójść parę godzin wcześniej do domu. W skali światowej, od 1995r. produktywność ogólnie we wszystkich sektorach wzrosła prawie o 100% (w przemyśle o ok. 70%). W tym samym okresie, budownictwo zanotowało tylko 21% wzrost produktywności. Jak podaje The Economist, w USA produktywność w sektorze budowlanym spadła o połowę od 1960r, a we Włoszech i Francji o jedną szóstą od 1995r. W Niemczech przez ostatnie dekady wzrost w sektorze budowlanym waha się nieznacznie powyżej zera. Wzrost w ujęciu globalnym można zawdzięczać głównie krajom rozwijającym. Sektor budowlany stanowi 13% światowej produkcji, i wart jest około $10 bln USD, więc gdyby produktywność w budownictwie rosła tak jak w gospodarce ogółem, świat byłby wg The Economist $1.6 bln USD bogatszy.

McKinsey opisuje osiem kluczowych czynników, które czynią budownictwo tak nisko produktywnym sektorem. Streszczając ich raport, wina leży w słabej komunikacji pomiędzy budowlańcami a osobami zarządzającymi, nieadekwatnych systemach zarządzania wydajnością, braku konsekwencji w planowaniu zadań krótkoterminowych, jak i „ograniczonym zarządzaniu talentami”. Według ekspertów, nie tylko z McKinsey, ale też z m.in. brytyjskiego CIOB czy Euler Hermes, struktura sektora budowlanego jest przestarzała, a najlepsza dla wzrostu produktywności była by jej całkowita restrukturyzacja. Zeszłoroczny raport Światowego Forum Ekonomicznego nie pozostawia złudzeń, cytując prezesa największej Kanadyjskiej firmy budowlanej, który mówi, że „nie widzi żadnej różnicy pomiędzy tym jak praca była wykonywana 50 lat temu i jak jest wykonywana obecnie”. Raport forum oferuje konkretny zwiąże z transformacja budownictwa – firmy powinny m.in. specjalizować się w konkretnych czynnościach (większość firm budowlanych, szczególnie tych mniejszych, „robi wszystko”), za specjalizacją zaś powinny iść innowacje, szczególnie te które podnoszą wydajność kapitału. No i wisienka na torcie: trzeba wrócić do większego wykorzystania prefabrykacji. Specjalizacja i innowacje powinny także doprowadzić do konsolidacji w sektorze budowlanym, a by wszystko mogło nadal działać, konieczne będą systemy wymiany informacji pomiędzy firmami.
W sumie rady te wydają się rozsądne, ale problem, który dalej jest opisany w raporcie budzi wątpliwości czy momentami nie są do rady czysto teoretyczne. Tym problemem jest podstawowa cecha przemysłu budowlanego – rozproszenie. Większość w sektorze stanowią małe lub średnie firmy. W Unii Europejskiej, w budowaniu domów, tylko 19% rynku zajmują firmy zatrudniające 250 lub więcej pracowników. Statystki amerykańskie są jeszcze bardziej wymowne – tylko 30% pracowników w sektorze budowlanych pracuje w firmie, która zatrudnia więcej niż 100 pracowników. Zarejestrowanych w USA jest ponad 700 tysięcy firm budowlanych – 80% z nich zatrudnia nie więcej niż 10 osób. Nawet jeśli inwestycje publiczne realizowane są najczęściej przez większe i bardziej wydajne przedsiębiorstwa, amerykańskie budownictwo jest wyraźnie zdominowane przez inwestycje prywatne. W 2016r. w Stanach, wydano $286mld na budownictwo z pieniędzy publicznych, a $876mld z prywatnych (ta druga kwota jest największą liczbą od 10 lat, czyli od kryzysu globalnego). Nie inaczej jest w większości krajów Europy.

Budowa, na której spędziłem dwumiesięczną przygodę nie była ewenementem na rynku budowalnym w Stanach, była wręcz statystycznie typowa. Mężczyźni, z którymi pracowałem, byli ludźmi renesansu, dostosowując umiejętnościami do cyklicznej rzeczywistości budowlanki. Żadna „jedna” maszyna nie będzie w stanie ich zastąpić, co najwyżej mogą pomagać im w pracy. Potrzeby „inwestorów”, jak i niestabilny popyt, uniemożliwiają firmom budowanie stabilnych i wyspecjalizowanych kadr. Nie bez znaczenia jest także fakt, że budownictwo wyróżnia się jeśli chodzi o unikanie opodatkowania – tak po stronie przychodów, jak i w odniesieniu do wynagradzania pracowników. Standardy pracy w niewielkich firmach sprawiają, że często pracownicy nie mogą liczyć np. na wypłatę nadgodzin. Prawdopodobnie dlatego do zaleceń McKinsey i Światowego Forum Ekonomicznego bardziej pozytywnie nastawione były duże firmy, z wielokrotnie większymi zasobami do długoterminowych inwestycji.

Porównywanie produktywności w sektorze budowlanym z tą w innych gałęziach gospodarki może być bezcelowe, biorąc pod uwagę obecną strukturę pracy w tej branży. Wprowadzenie nowych technologii i sposobów zarzadzania zasobem ludzkim zapewne doprowadziłoby do wzrostu produktywności. Wystarczy teraz tylko czekać aż komuś się to uda, może wtedy wreszcie moi koledzy z budowy pójdą wcześniej do domu.

GRAPE | Tłoczone z Danych – Dziennik Gazeta Prawna (2 Październik 2017)