17/07/2017
admin

Kobiety są jakies inne…

Szukam pracy. Pomimo relatywnie wygórowanej opinii na własny temat i tak zazwyczaj uważam, że coś między mną a danym stanowiskiem nie gra. Rozmawiam z ludźmi i zazwyczaj słyszę śmiech: „jesteś jak wycięta ze stereotypu kobiety” powiedziała mi koleżanka Niemka pracująca od 20 lat we wszystkich krajach świata – „facet pasuje do 5 z 20 wymagań i uważa, że jest idealny na dane stanowisko, a kobieta widząc jedną rozbieżność uznaje, że się nie nadaje”. Czy kobiety są jakieś inne?

Ekonomia – szczególnie ekonomia eksperymentalna – dość precyzyjnie wskazała na znaczące różnice w zachowaniach kobiet i mężczyzn tak na rynku pracy, jak i szerzej, w sytuacjach wymagających konkurowania. W badaniach laboratoryjnych kobiety zazwyczaj mniej angażują się w zadania, zwłaszcza w zadania niby uderzające w ambit, ale w gruncie rzeczy mało ważne. Kobiety częściej preferują rozwiązania wiążące się z niższym poziomem ryzyka, częściej także preferują zdefiniowane warunki współpracy niż „warunki do negocjacji”. Nawet jeśli ich wyniki nie różnią się od mężczyzn, kobiety rzadziej poproszą o wyższe wynagrodzenie, a już w ogóle wyjątkowo rzadko o bonus czy podwyżkę. Eksperymentu o tym, czy kobiety rzeczywiście częściej uważają, że nie pasują do stanowiska nie widziałam, ale na podstawie wyników innych badań taki wniosek wydaje się prawdopodobny.

Naturalnie, nie kończy się spór, czy te różnice między kobietami i mężczyznami to kwestia genów czy socjalizacji. W jednym z najbardziej kontrowersyjnych badań, Uri Gneezy ze współautorami odwiedził społeczności patriarchalne i matriarchalne i okazało się, że opisane powyżej wzorce zachowań kobiet powielają mężczyźni w społeczeństwach matriarchalnych. Taki wniosek potwierdzałby rolę wychowania, spychając w niebyt argument, że „natura tak chciała”. Sęk w tym, że w badaniach neuro-ekonomicznych (tak, podłącza się czujniki do mózgu i obserwuje go, gdy ludzie podejmują decyzje ekonomiczne) – mózg kobiety i mężczyzny, reagując na tę samą sytuację, zachowuje się inaczej, inne ośrodki w mózgu uruchamiają się podczas podejmowania decyzji i inne są aktywne, gdy podświadomie oceniamy dokonane wybory.

Nowe światło na rolę wychowania rzuciło szeroko komentowane badanie Leonardo Bursztyna (University of Chicago), Thomasa Fujiwary (Pricenton) oraz Amandy Pallais (Harvard). Uczestników – kobiety i mężczyzn – poproszono o określenie swoich preferencji co do zarobków w przyszłości (w dolarach) oraz ocenę własnych ambicji zawodowych (na skali od 1 do 5). Badanie prowadzono wśród studentów programu MBA, czyli osób o pewnej pozycji zawodowej inwestujących ciężkie pieniądze, by wejść na jeszcze wyższy poziom zarobków i kariery menedżerskiej. Losowa część uczestników badania poinformowana została, że poza doradcą zawodowym planującym z nimi staż, wyniki tej ankiety poznają także koledzy. Pozostali trwali w przekonaniu, że wyniki ankiety posłużą jedynie ocenie, jaki staż lepiej pomoże zrealizować ich ambicje zawodowe. Co się okazało? Mężczyźni odpowiadali tak samo, niezależnie od tego, kto miał poznać wyniki badań. Kobiety natomiast? No cóż. Te, które już miały męża również odpowiadały podobnie. Jednak kobiety bez męża, gdy sądziły, że odpowiedzi pozna tylko doradca, deklarowały znacznie wyższy poziom ambicji zawodowej oraz oczekiwały przeciętnie o ok 20-30 tys. dolarów rocznie wyższych zarobków. Ten znacznie wyższy poziom był … porównywalny z poziomem samooceny i oczekiwań płacowych mężczyzn oraz zamężnych kobiet. Młode amerykańskie menedżerki, płacące ok 100 tys. dolarów za program MBA, z pomocą którego chcą przenieść swoją karierę na poziom executive obniżały deklarowany poziom ambicji zawodowej i zarobków o ok 20% poniżej … potencjalnych kandydatów na męża. Albo kolegów kandydata na męża.

Nie jest to pierwsze badanie, które wskazuje, że kobiety w sytuacji społecznej „grają rolę żony” wbrew autonomicznym preferencjom. Nie jest to też pierwsze badanie, które winę za niższe oczekiwania płacowe kobiet (w domyśle także: mniejsze osiągnięcia zawodowe), w pewnym sensie próbuje zrzucić na kobiety właśnie. Wiele wcześniejszych eksperymentów wykazało, że przypomnienie kobiecie o społecznych normach związanych z kobiecością przekłada się nie tylko na świadomie dokonywane wybory, ale też na sprawność intelektualną.

Niezależnie od tych wyników, pozostaje jednak prawdą, że gdy w procedurze rekrutacyjnej znana jest płeć kandydata, kobiety rzadziej otrzymują propozycję rozmowy kwalifikacyjnej tak na stanowiska zdominowane przez mężczyzn jak i na te, w których częściej pracują kobiety. Natomiast gdy procedura rekrutacyjna jest „ślepa” – np. przesłuchiwany muzyk jest za parawanem – częściej niż zazwyczaj wybiera się kobietę. Prawdą jest także, że automatyczny system premiowy wykazuje mniej nierówności ze względu na płeć, niż system, w którym szef może arbitralnie zwiększać lub zmniejszać proponowaną domyślnie premię. Wreszcie prawdą jest, że gdy identycznie taki sam życiorys człowieka sukcesu przedstawi się raz jako życiorys kobiety a raz jako życiorys mężczyzny – faceta cenimy, a w kobiecie widzimy nadmierną ambicję, egoizm i w ogóle zachowujemy procesową ostrożność. W konsekwencji, jak bardzo nie szukać winy w babach, po uwzględnieniu wszystkich możliwych różnic, wciąż zarabiają w Polsce ok 80 groszy na każdą złotówkę płaconą identycznemu facetowi. Świat sam w sobie nie rozdziela po równo kobietom i mężczyznom, niezależnie od tego, jaką rolę społeczną kobiety zdecydują się grać.

Fascynujące w tej historii jest także to, że podskórnie młode Amerykanki w badaniu Bursztyna, Fujiwary i Pallais, w 21 wieku wiedzą ile mniej od faceta powinny oczekiwać jako potencjalne kandydatki na żonę. Przeciętna wieku uczestnika tego badania to 28 lat – poczęte w czasach późnego Busha seniora pokolenie podprogowo przyswoiło bezbłędnie, że kobieta nie powinna zbyt otwarcie deklarować, że chce zarabiać tyle samo, co jej partner i ma takie same jak on ambicje zawodowe. Może dlatego Hillary Clinton, choć dostała prawie trzy miliony więcej głosów, nie mogła wygrać w USA wyborów prezydenckich?

GRAPE | Tłoczone z Danych – Dziennik Gazeta Prawna (17 Lipiec 2017)