08/01/2018
admin

Przecieki w służbie nauki

Świat zbulwersowały niedawno kolejne wycieki danych z rajów podatkowych, tzw. afera Paradise Papers to kolejna odsłona po tzw. Swiss Leaks. W 2007 roku pracownik genewskiego oddziału banku HSBC wydobył rejestr ponad 30 tys. klientów i ujawnił go światu. W 2017 roku wyciekły dokumenty z kancelarii Mossack Foneseca, która w imieniu klientów lokowała pieniądze w rajach podatkowych na Karaibach, dając tym samym nazwę całemu przeciekowi. Wszyscy wiedzieliśmy, że raje podatkowe istnieją, ale na tym stwierdzeniu kończyła się nasza wiedza. Publikacja tych przecieków to o tyle przełom, że na światło dzienne wypłynęły dokumenty setki dokumentów na temat majątków i konkretnych transakcji finansowych poszczególnych osób, z imienia i z nazwiska. I co teraz? Można oczywiście wyłuskać konkretną jedną osobę i ustawić ją pod publicznym pręgierzem, ale paru ekonomistów wpadło na znacznie lepszy pomysł: Annette Alstadsaeter, Niels Johannesen i Gabriel Zucman przeszli przez setki stron dokumentów i zestawili majątki ukryte z publicznie dostępnymi danymi o majątkach oficjalnych (i opodatkowanych). Tylko kilka krajów publikuje dane o majątkach swoich obywateli, więc tylko dla nich można było dokonać tej kolosalnej pracy, ale wnioski są warte wysiłku. No bo tak na zdrowy rozsądek, ile majątku można ukryć? I jak bardzo ukryty majątek ma znaczenie dla oceny sytuacji gospodarczej w kraju?

W przypadku Norwegii, Szwecji i Danii, choć majątki uczciwie sprawozdaje większość obywateli, skala ukrytego majątku jest wystarczająca, by zmienić miary nierówności majątkowych. W skrócie mówiąc, choć Norwegów jest ok 4 mln, a majątek wg przecieków ukrywało nie więcej niż ok. 1500 osób, miary nierówności policzone po uwzględnieniu majątku ukrytego są zauważalnie (!) wyższe.

Co jeszcze? Okazuje się, że amnestie podatkowe skutecznie sprowadzają majątek z powrotem do kraju. W Norwegii amnestię wprowadzono w 2007 roku i na podstawie danych z przecieków można oszacować, jak wielu podatników z tych, którzy mieli coś do ukrycia skorzystało z proponowanej przez administrację podatkową furtki. Ze słonecznych i rajskich (podatkowo) tropików do raczej pochmurnej i Norwegii cieszącej się mrożącą (krew w żyłach) sławą wysokich podatków — majątek przeniosła z powrotem zdecydowana większość obywateli. Nie cały, naturalnie. Szczęśliwie, raz dokonawszy repatriacji, obywatele ci w późniejszych okresach w mniejszym stopniu ukrywali i dochody, i majątek.

Czy za pomocą amnestii można uzyskać dużo przychodów podatkowych? Ludzie naprawdę majętni, którzy mają co ukrywać to mniej niż 0.01% populacji krajów rozwiniętych. Zgodnie z ujawnionymi przeciekami, ponad 50% majątku trzymanego w rajach należy do osób o majątku netto przekraczającym 50 milionów dolarów. Nie znaczy to jednak, że mowa o drobniakach. W przypadku Skandynawii, gdzie da się porównać dane z przecieków z publicznymi informacjami o majątkach i płaconych podatkach, wielbiciele rajów podatkowych unikają płacenia blisko 30% należnych podatków, podczas gdy dla typowego podatnika skala unikania obejmuje ok 3% należnych podatków. Średnio na świecie w rajach podatkowych ukrywany jest majątek równy 10% światowego PKB, tj. więcej niż gospodarka Japonii. W Europie kontynentalnej średnia wynosi 15%, dla Rosji zaś konsekwencje istnienia rajów podatkowych są druzgocące – w rajach trzymany jest majątek równy 60% jej PKB.

Na ile można ufać badaniom opartym o przecieki? Z punktu widzenia badań, dane z wycieków mają tę zaletę, że wyciek jest zdarzeniem losowym. Nie da się zatem zarzucić, że spodziewając się przecieku część podatników specjalnie przeniosła się do rajów, lub specjalnie z nich uciekła. Stąd skala unikania opodatkowania oszacowana w oparciu o te dane wydaje się dość wiarygodna. Wątpliwości mogłoby budzić, gdyby dane wyciekły z małego, nieznanego nikomu banku lub kancelarii prawnej. Tymczasem HSBC jest jednym z największych globalnych banków, a kancelaria Mossack Foneseca, której dotyczyła afera Panama Papers, również była istotnym graczem na rynku podmiotów doradzających, jak ukrywać przychody i majątek.

W teorii, konto w banku szwajcarskim czy innym poza krajem rezydencji podatkowej powinno być zgłoszone do krajowego urzędu podatkowego. Właściciel konta sam powinien zadeklarować wysokość środków i w związku z tym należny podatek, bo urząd skarbowy nie ma możliwości uzyskania wiedzy ze strony banku o stanie kont poszczególnych osób. W praktyce ta właśnie „dyskrecja” banków i prawników umożliwia ukrycie majątku. Bogata osoba zakłada fikcyjną firmę w jednym z karaibskich rajów, które mają bliskie zerowym stawki podatkowe. Zakłada również konto firmy w jednym ze szwajcarskich banków. Następnie, zakupuje od swojej karaibskiej firmy „usługi doradcze”, za które płaci dokonując przelewu na firmy, czyli swoje szwajcarskie konto. W ten sposób pieniądze wędrują do Szwajcarii, a w swoim kraju płaci się mniejsze podatki. Zgodnie ze Swiss Leaks, 95% klientów szwajcarskiego oddziału HSBC nie ujawniało w ogóle faktu posiadania kont, a zatem unikali całkowicie opodatkowania od zgromadzonego na nich majątku. Inna sprawa, że w Polsce przykładowo, majątek nie jest opodatkowany, opodatkowane są jedynie odsetki od oszczędności, a przypomnijmy, że stopy procentowe w Szwajcarii do wysokich nie należą (od 2011 roku wynoszą 0.0%).

Z jednej strony przecieki ujawniły ogromną skalę unikania opodatkowania. Z drugiej strony, pozwoliły zweryfikować, że odpuszczanie grzesznikom może być skutecznym sposobem repatriacji zarówno majątków, jak i podatków. Z trzeciej strony, nie od dziś wiemy, że pod względem płacenia podatków Skandynawowie różnią się od mieszkańców innych krajów: akceptują znaczną skalę redystrybucji i progresji podatkowej, domagając się od państwa skutecznego – a niekoniecznie taniego – rozwiązywania problemów społecznych. W krajach o niższej wierze w sprawność państwa i o niższym morale podatkowym, efekty amnestii podatkowych mogą nie być aż tak spektakularne.

GRAPE | Tłoczone z Danych – Dziennik Gazeta Prawna (8 Stycznia 2018)