Babcine sposoby

Babcine sposoby

Moja babcia nie szczędziła nigdy i niczego. To co zostało jej z zarobków – prawdopodobnie przez znaczną część życia przyzwoitych – przeznaczała w 100% na książki, teatr, filharmonię i inne krótkotrwałe przyjemności intelektualne. Przez całe życie – z wyłączeniem okresu obozów koncentracyjnych – pracowała raczej intelektualnie. I umarła dokładnie w wieku średniego dożycia dla swojego rocznika. Nie rozmawiałam z nią w jej wieku aktywności zawodowej o oszczędnościach, ale głowę dam że nie planowała swojej sytuacji finansowej na emeryturze. Gdy przestała pracować i przeszła na emeryturę, nie pluła sobie szczególnie w brodę na okoliczność comiesięcznego budżetu, po prostu funkcjonowała w ramach dostępnych środków i nigdy nie usłyszałam od niej, że powinna była więcej oszczędzać, coś lepiej zaplanować. Nie sądzę, żeby moja Babcia była jakoś aktywnie niechętna oszczędzaniu – ona całkiem pasywnie po prostu się tym nie zajmowała. Dziadek zresztą też, zmarł 4 lata przed średnim dożyciem swojego rocznika, tuż przed jej emeryturą.

Gdyby na wybory moich dziadków spojrzał Greg Kaplan z University of Chicago, opisałby ją mianem „majętnego lekkoducha”. Lekkoduchy (ang. hand-to-mouth) to ludzie, którzy generalnie na bieżąco konsumują swoje dochody. Już Michal Kalecki od lat 1930tych postulował, że „oszczędzanie to luksus”, na który nie każde gospodarstwo domowe może sobie pozwolić. Nawet, jeśli teza ta znajduje wielu przeciwników (kto bardziej potrzebuje oszczędności niż ci, których dochody dają im najmniej możliwości dostosowania wydatków z miesiąca na miesiąc), to w sensie empirycznym w większości krajów rozwiniętych ok. 20% gospodarstw domowych o najniższych dochodach najczęściej nie oszczędza wcale. Majętne lekkoduchy, to ci, którym poziom dochodów spokojnie pozwoliłby na oszczędzanie, lecz oni wolą go niemal w całości konsumować na bieżąco. W szeroko komentowanym badaniu z Giovannim Violante i Justinem Weidnerem (obaj Princeton) Greg Kaplan dokumentuje, że majętne lekkoduchy stanowią ok. 20% gospodarstw domowych we wszystkich analizowanych krajach: Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Włoszech, Kanadzie i Hiszpanii. To najczęściej osoby z wyższym wykształceniem, w większości po 30-tce i przed 50-ką. Majętne lekkoduchy mogą czasem dysponować jakimś majątkiem, lecz nie jest to coś, co mogą upłynnić, albo zwiększyć przez sumienne odkładanie: są to na przykład nieruchomości.

Majętne lekkoduchy charakteryzuje naprawdę ekstremalny brak oszczędności. Arna Olafsson i Michaela Pagel (Copenhagen Business School) wykorzystali dane o wpływach na konto, pokazując że ok. 5% osób dobrze zarabiających ma na koncie w momencie wypłaty niemal zerową płynność, czyli skonsumowali całą poprzednią wypłatę. Co więcej, niezależnie od poziomu dochodów i innych charakterystyk osób, wydatki w dniu wypłaty są przeciętnie o przynajmniej 40% wyższe od pozostałych dni miesiąca. Wyjaśnieniem tego faktu nie jest też płacenie regularnie rachunków za cały miesiąc czy spłacanie zadłużenia np. nieruchomości czy karty kredytowe. Wprost przeciwnie: większość tych dodatkowych wydatków to zakupy czysto konsumpcyjne: ubrania, żywność, czy rozrywka.

Dyskusja o majętnych lekkoduchach to kolejny etap niekończącej się debaty o powiązaniach pomiędzy konsumpcją i dochodami. Hipoteza dochodu permanentnego zaproponowana przez Noblistę Miltona Friedmana stwierdza jednoznacznie, że konsumpcja nie powinna reagować na bieżące dochody. W rozumieniu Friedmana, rozsądni ludzie planują do przodu, więc jeśli dostaną na przykład premię za dobre wyniki – nie powinni wydawać tej kwoty w całości na bieżącą konsumpcję, lecz „rozsmarować” tę premię na wszystkie przyszłe okresy. Gdy w 1995 John Shea (University of Maryland) przetestował tę teorię w praktyce, okazało się, że ok 50% Amerykanów postępuje zgodnie z hipotezą Friedmana – ale pozostałe 50% ani trochę. Shea sprawdził czy wydatki gospodarstw domowych rosną po ogłoszeniu decyzji o podwyżkach – czy też dopiero, kiedy te podwyżki zaczną wpływać na konto. W USA takie badanie ma sens, bo znaczna część pracowników objęta jest zbiorowymi układami pracy, gdzie warunki pracy i płacy negocjowane są z dużym wyprzedzeniem (np. w czerwcu, lecz obowiązują od stycznia przyszłego roku). Gdyby ludzie zachowywali się tak, jak proponuje to Friedman, samo ogłoszenie podwyżek powinno zwiększyć wydatki, a w momencie gdy na konto zaczną wpływać wyższe kwoty, nie powinno już obserwować się żadnych zmian. Tymczasem w ok. 50% przypadków wydatki rosły, dopiero, gdy wzrosły przelewy. W odpowiedzi na wyniki Johna Shea, powstało wiele badań postulujących alternatywne wyjaśnienia tego zjawiska. Przykładowo, konsumenci chcieliby od razu po ogłoszeniu informacji zwiększyć konsumpcję, lecz fizycznie nie mają tych pieniędzy w portfelu i nie mają skąd pozyskać niezbędnej płynności. Dodatkowo, ludzie mogą kierować się motywem ostrożnościowym: podwyżka jest miła, ale jeśli nie muszę zwiększać wydatków, bo na satysfakcjonującym poziomie wiążę koniec z końcem, to odłożę te dodatkowe pieniądze na „gorsze czasy”. Wreszcie, oszczędności (a zatem konsumpcja) mogą reagować na inne informacje, nie tylko te o podwyżce. Przykładowo, ktoś może odkryć, że oczekiwana długość życia w jego roczniku będzie jednak dłuższa niż zakładał, więc kalkuluje, że na starość potrzebne mu będą większe oszczędności.

O ile starsza część literatury próbowała wytłumaczyć, dlaczego ludzie oszczędzają w reakcji na informację o podwyżkach (tj. dlaczego nie konsumują więcej), to obecnie literatura poświęcona majętnym lekkoduchom próbuje zrozumieć, dlaczego konsumpcja tak silnie reaguje na płace, a ludzie tak mało oszczędzają. Dlaczego majętne lekkoduchy są dziś tak ważni? W pokoleniu mojej Babci nikt nie bombardował konsumentów co chwila kolejnym wariantem systemu emerytalnego i nie straszył w mediach niskimi w przyszłości emeryturami. Wreszcie, nikt nie wyświetlał w telewizji reklam o konieczności zabezpieczenia się przed negatywnymi skutkami starości, chorób, czy wypadków. W czasach mojej Babci, niefrasobliwy zakup piątego kolejnego albumu ze zdjęciami dzieł sztuki z Ermitażu mógł wynikać z poczucia bezpieczeństwa. Z czego wynika wysoka konsumpcja w dzisiejszych czasach?