Polityka na sprzedaż. Lekcje z Czech i Litwy
Aleksandra Makarska
Często zakłada się, że w przetargach publicznych najważniejsze są jakość oferty i atrakcyjna cena. W końcu chodzi o wspólne pieniądze – miliony, a czasem miliardy złotych wydawane są na inwestycje infrastrukturalne, usługi czy sprzęt dla instytucji publicznych. Zamówienia publiczne stanowią od 10 do 15 procent PKB. Transparentne procedury mają zapewniać, że środki publiczne są wykorzystywane efektywnie i że zwycięzca kontraktu jest wybierany na podstawie jakości oferty i ceny, a nie układów czy wpływów politycznych.
W praktyce jednak wiele krajów boryka się z problemem nierównej konkurencji i brakiem przejrzystości. Firmy, które posiadają kontakty polityczne lub finansowo wspierają partie rządzące, mogą mieć przewagę nad tymi, które takich powiązań nie posiadają. Zjawisko to może nie tylko zniekształcać rynek, ale też prowadzić do marnotrawstwa publicznych środków, ograniczając korzyści dla społeczeństwa. Badania ekonomistów z naszego regionu pokazują, że w Czechach i na Litwie polityczne darowizny firm faktycznie przekładały się na to, kto i w jakiej skali korzystał z publicznych kontraktów, ujawniając w ten sposób mechanizmy działania wpływów politycznych w sferze gospodarki.
Vitezslav Titl (Utrecht University School of Economics) i Benny Geys (Handelshøyskolen BI) badali czeski rynek zamówień publicznych. Ich analiza obejmowała wszystkie regionalne przetargi w latach 2007–2014 i zestawiła je z danymi o wpłatach firm na partie polityczne. Wyniki pokazują, że firmy, które zwiększały swoje wpłaty na partię rządzącą o 10%, mogły w kolejnym roku liczyć na 0,4–0,6% wyższe kontrakty. Przykładowo, darowizna 20 CZK (ok. 1 USD) przekładała się na średni wzrost zamówień o 2000 CZK (ok. 100 USD). Przy średniej rentowności czeskich firm na poziomie 9,5% polityczne darowizny stawały się więc wyjątkowo opłacalną inwestycją.
Szczegółowe analizy wykazały, że efekt darowizn był silniejszy w mniej restrykcyjnych procedurach przetargowych. Firmy-darczyńcy częściej zdobywały mniejsze kontrakty dzielone na części, co pozwalało obejść bardziej rygorystyczne zasady, a w otwartych przetargach napotykały mniejszą konkurencję. W Czechach polityczne darowizny zwiększały zyski firm, ale jednocześnie osłabiały konkurencyjność i przejrzystość rynku.
Litwa daje interesujący kontrast. Ekonomistka Audinga Baltrunaite (Bank of Italy) analizowała sytuację po reformie z 2012 roku, która zakazała korporacyjnych wpłat na partie. Badanie obejmowało dane o przetargach rządowych, informacje o darczyńcach i charakterystyki firm. Wyniki pokazały, że przed reformą firmy przekazujące darowizny były uprzywilejowane, prawdopodobnie dzięki lepszemu dostępowi do informacji o przetargach. Po wprowadzeniu zakazu ich przewaga zniknęła, a prawdopodobieństwo wygranej spadło średnio o pięć punktów procentowych w porównaniu z przedsiębiorstwami, które nigdy nie finansowały partii. Liczba ofert składanych w przetargach wzrosła, co sugeruje, że system stał się bardziej otwarty i przejrzysty.
Najważniejszym skutkiem były jednak korzyści fiskalne: eliminacja politycznych darowizn pozwoliła podatnikom zaoszczędzić niemal 1% PKB. Zakaz wpłat korporacyjnych nie tylko ograniczył nadużycia, lecz także zwiększył efektywność wydawania publicznych środków i poprawił przejrzystość procedur.
Porównanie Czech i Litwy pozwala dostrzec dwa oblicza tego samego zjawiska: z jednej strony system, w którym polityczne darowizny stają się inwestycją o wysokiej stopie zwrotu, a z drugiej rynek bardziej otwarty i przejrzysty po wprowadzeniu zakazu. Doświadczenia obu krajów pokazują, że polityka finansowania partii może znacząco wpływać na funkcjonowanie rynku zamówień publicznych. Oczywiście żadna regulacja nie jest idealna i zawsze pozostaje pytanie o skuteczność jej egzekwowania. Litewski przykład dowodzi jednak, że dobrze zaprojektowane reformy mogą realnie zwiększyć przejrzystość i poprawić efektywność gospodarowania publicznymi środkami.
