56 lat urlopów rodzicielskich

56 lat urlopów rodzicielskich

Czy wprowadzona reforma prowadzi nas do wyznaczonego celu? Czy jej koszt jest adekwatny do jej efektów? A co, jeśli działanie nowych przepisów może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego? Te kilka pytań wydaje się być zupełnie fundamentalnych w kontekście zarządzania państwem. A jednak, gdy proces legislacyjny jest już za nami, łatwo zapominamy, że to co miało sens w głowie polityka, nie zawsze idzie w parze z rzeczywistością.

Weźmy „na warsztat” urlopy rodzicielskie. Wśród powodów wprowadzenia urlopów rodzicielskich mamy i te najbardziej oczywiste: tj. umożliwienie pracownikowi przerwy w pracy na czas opieki nad potomkiem bez obawy o przetrwanie; po bardziej złożone kwestie, takie jak zachęcanie do posiadania dzieci osób rozwijających karierę zawodową, czy wreszcie zniwelowanie różnic w aktywności zawodowej i zarobkach kobiet i mężczyzn.

Choć urlopy rodzicielskie to rozwiązanie powszechnie stosowane w większości krajów to ich przełożenie na poszczególne sfery życia już w teorii budzi wiele wątpliwości. Z jednej strony, im dłuższa przerwa w pracy, tym powrót do niej trudniejszy, a w perspektywie całej kariery gorsze perspektywy zarobków i awansu. Z drugiej, brak ochrony miejsca pracy może skutkować albo tym, że kobiety mniej chętnie lub później będą się decydować na posiadanie dzieci, albo że różnica w aktywności zawodowej obu płci będzie rosła. Jak jest w praktyce? Trzeba by było sprawdzić…

Pomiędzy krajami rozwiązania dotyczące urlopów rodzicielskich mocno się różnią. W najnowszej publikacji zespołu Henrik Kleven (Princeton), Camille Landais (LSE), Andreas Steinhauer (Uniwersytet w Edynburgu), Josef Zweimuller (Uniwersytet w Zurychu) oraz Johanna Posch z Analysis Group, możemy poznać historię ewolucji urlopu rodzicielskiego w Austrii. I przekonać się – bardzo konkretnie - w jakim stopniu zmiana w wymiarze tegoż płatnego urlopu rodzicielskiego zmieniła obraz nierówności dochodowych kobiet i mężczyzn (a właściwie matek i ojców).

Autorzy badania nie tylko bardzo precyzyjnie weryfikują skutki legislacji (w wybranym aspekcie), ale przede wszystkim patrzą na zagadnienie w sposób całościowy. Ich perspektywa to cała historia urlopu rodzicielskiego w Austrii. Zaczynają od 1953 roku, przez 1961, w którym po raz pierwszy Austriaczki uzyskały prawo do rocznego odpłatnego urlopu, przez reformy z 1990, 1996, 2000 i 2008 roku wydłużające urlop i angażujące oboje rodziców. Obecnie austriaccy rodzice mogą spędzić z dzieckiem aż do trzech pierwszych lata życia (cały czas otrzymując zasiłek), z tym, że minimum 6 miesięcy musi być wykorzystane przez każdego z nich.

Austria to jeden z bardziej hojnych, jeżeli chodzi o płatny urlop rodzicielski, krajów. Ale też kraj z wyraźną różnicą w zaangażowaniu w rynek pracy kobiet i mężczyzn (tylko 55% kobiet jest aktywna zawodowo) i konserwatywnych poglądach. Jednocześnie, Austria w wielu wymiarach rynku pracy nie odstaje od europejskiej średniej i doświadcza gigantycznych zmian w zakresie nierówności – w ostatnich 60 latach luka płacowa między kobietami a mężczyznami zmniejszyła się o 30 punktów procentowych.

Celem badania było sprawdzenie, w jakim stopniu spadek nierówności w zarobkach matek i ojców można traktować jako efekt dużych i kosztownych reform. Wnioski z długofalowej analizy są następujące: urlopy rodzicielskie w krótkim okresie niosą za sobą pogłębienie się różnic w dochodach matek i ojców, ale w dłuższej perspektywie ani nie pogłębiają, ani nie są w stanie wytłumaczyć znacznych przemian, które nastąpiły w tychże różnicach. Morał z tej historii, który prezentują badacze: legislacja w niewielkim stopniu oddziałuje na równość płci, a zmian należy głównie upatrywać w zmianie norm i zasad na rynku pracy i w domu.

Bez badań trudno o obiektywną ocenę działania reform, ale badań nie da się zrobić bez danych. Co więcej, żeby móc powiedzieć, że coś działa lub nie, potrzebna jest odpowiednia perspektywa – spojrzenie na cały las, a nie na jedno drzewo. Wynik dla Austrii, jakkolwiek nie byłby użyteczny dla Austrii, nie da się przełożyć bez refleksji do sytuacji innego kraju. A żeby zrealizować tak wyczerpujące badanie potrzeba było danych z ponad 50 lat. To nadal rzadkie, żeby myśleć o zbieraniu danych w perspektywie   kilku lat, a co dopiero w perspektywie życia kilku pokoleń. Rzadkie  - tylko, że bez tego nie da się ocenić z pełną odpowiedzialnością efektywności działania państwa.

Tags: 
Tłoczone z danych