Na łasce surowców

Na łasce surowców

Piotr Żoch

Ceny surowców to kluczowy czynnik, od którego zależy sytuacja gospodarcza w krajach rozwijających się. W artykule opublikowanym w 2017 roku Andrés Fernandez z Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju wraz ze współautorami sugerują, że nieoczekiwane zmiany tych cen odpowiadają za około jedną czwartą zmienności produktu krajowego brutto w krajach o niskim dochodzie per capita. Rola wahań cen surowców znacznie wzrosła od początku tego wieku. Można to w pewnym stopniu tłumaczyć rozwojem znaczenia rynków finansowych w obrocie surowcami. 

W jaki sposób zmiany cen surowców prowadzą do zmian PKB? Posłużmy się przykładem Angoli. Eksport ropy naftowej odpowiada za jedną trzecią PKB tego kraju. Gdy ropa drożeje, wartość eksportu wzrasta, co mechanicznie zwiększa PKB. To nie wszystko. Powstają bodźce do inwestycji, zwłaszcza w wydobyciu ropy, żeby wykorzystać boom. Jednocześnie wpływy z jej sprzedaży przeradzają się w konsumpcję, także usług. Aby zaspokoić popyt na nie, przedsiębiorstwa wykorzystują dostępne czynniki produkcji bardziej intensywnie. Wzmocnienie kursu ułatwia spłatę długu zaciągniętego w walutach obcych. Liczne badania pokazują, że boom surowcowy przekłada się też na bardziej korzystne warunki na międzynarodowych rynkach finansowych. Zagraniczni inwestorzy domagają się mniejszej premii za ryzyko i oferują lepszą cenę za obligacje emitowane przez rząd Angoli. 

W danych widzimy też związek między cenami surowców a kryzysami finansowymi w krajach rozwijających się. Kryzysy bankowe w Kenii, Boliwii i Senegalu w drugiej połowie lat 80. były poprzedzone gwałtownymi spadkami cen surowców eksportowanych przez te państwa. Podobnie, duże wahania cen cukru w latach 1919-1921, doprowadziły do zwiększenia kreacji kredytu, a potem do niewypłacalności banków na Kubie.

W artykule z 2021 roku Markus Eberhardt (Uniwersystet w Nottingam) i Andrea Presbitero (Uniwersystet Johnsa Hopkinsa) przyglądają się bliżej zależności między zachowaniem cen surowców a sytuacją sektora bankowego w krajach o niskim poziomie dochodu. W tym celu gromadzą dane dotyczące 60 najbiedniejszych państw świata w latach 1963-2015. W analizowanym okresie te kraje doświadczyły łącznie 38 kryzysów bankowych, głównie w latach 80. i 90. Co ciekawe, mimo postępującej integracji finansowej, zaledwie w dwóch z tych państw – w Nigerii i Mongolii – doszło do kryzysów bankowych w latach 2007-2009. W oparciu o ceny 44 surowców i dane o tym jakie jest znaczenie każdego z nich w eksporcie poszczególnych państw, badacze konstruują indeks cen surowców, dla każdego państwa z osobno. 

Kryzysy bankowe w analizowanych gospodarkach są zazwyczaj poprzedzone nadzwyczaj szybkim tempem wzrostu cen surowców. Tempo wzrostu jest najwyższe na dwa latach przed początkiem problemów i wraca do normy w trakcie kryzysu. Zmienność cen surowców zaczyna wzrastać na rok-dwa przed kryzysem i utrzymuje się na podwyższonym poziomie w trakcie kryzysu bankowego. Eberhardt i Presbitero wskazują, że to właśnie wzrost zmienności cen jest związany ze znacznym wzrostem prawdopodobieństwa kryzysu bankowego. Oznacza to, że może być stosowany w systemach wczesnego ostrzegania. W przeciwieństwie do krajów rozwiniętych, nie widać istotnego wzrostu wartości kredytów w stosunku do PKB w okresie przed kryzysem. Brak też dowodów na to, że napływy kapitału z zagranicy zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia problemów banków. To inaczej, niż w przypadku rynków wschodzących.

Eberhardt i Presbitero badają mechanizmy, za sprawą których większa zmienność cen surowców może prowadzić do problemów sektora bankowego. Analizują też ich znaczenie dla sytuacji finansów publicznych państwa. Większa zmienność cen surowców obniża wpływy do budżetu państwa, bo często to państwowe przedsiębiorstwa zajmują się produkcją i eksportem surowców. Powoduje to problemy z regulowaniem zobowiązań rządu wobec wierzycieli. Dotyczy to nie tylko bezpośrednich problemów ze spłatą długu zaciągniętego w krajowych bankach, ale również zaległości względem różnych przedsiębiorstw, od których władze kupują dobra i usługi. Te przedsiębiorstwa popadają w tarapaty, również nie są w stanie spłacić długu, i w konsekwencji banki ponoszą straty. 

Eberhardt i Presbitero pokazują, że w obliczu mniejszych wpływów do budżetu, rządy są zmuszone do zwiększenia zadłużenia. Jednocześnie widać, że w coraz większym stopniu polegają na obligacjach o krótszym terminie zapadalności. Próby zmuszenia krajowego sektora bankowego do kupowania długu państwa – czyli represja finansowa – czynią banki bardziej wrażliwymi na spadki cen długu rządowego. To klasyczny przepis na „diabelską pętlę” – jeśli rząd chce pomóc bankom, to musi emitować jeszcze więcej długu, którego wartość spada.

Dziennik Gazeta Prawna, 1 marca 2024 r.

Tags: 
Tłoczone z danych