Monopson. Cicha siła na rynku pracy
Aleksandra Makarska
Wyobraź sobie miasteczko, w którym działa tylko jeden większy pracodawca — fabryka, magazyn logistyczny albo centrum telefoniczne. Warunki pracy nie są może złe, ale firma nie daje też powodów, by szczególnie się starać. Bo i po co? Konkurencji nie ma, a pracownicy nie mają realnego wyboru. Jeśli ktoś chce odejść, często musi zmienić zawód albo nawet miejsce zamieszkania. Przez lata nierówności płacowe na świecie tłumaczono głównie postępem technologicznym, automatyzacją czy globalizacją. Tymczasem nowe badania sugerują, że źródło problemu może być inne — i znacznie bardziej przyziemne: siła rynkowa firm oraz ich dominacja na lokalnych rynkach pracy.
Shubhdeep Deb z UPF Barcelona oraz jego współautorzy zbadali wpływ siły rynkowej firm (tzw. market power) na nierówności płacowe w Stanach Zjednoczonych. Głównym tematem badania jest zjawisko monopsonu, czyli sytuacja, w której pracodawca nie ma konkurencji w zatrudnianiu pracowników, ponieważ jest jedynym większym graczem w regionie. Taka pozycja umożliwia mu znaczący wpływ na poziom wynagrodzeń.
Aby przeanalizować wpływ firm na płace, badacze opracowali model teoretyczny oraz przeprowadzili empiryczną analizę danych z amerykańskiego rynku pracy z lat 1997–2016. Wykorzystali dane mikroekonomiczne zawierające informacje o pracownikach, ich wynagrodzeniach, sektorach zatrudnienia oraz strukturze zatrudnienia na lokalnych rynkach pracy. Kluczowym wskaźnikiem używanym do pomiaru koncentracji pracodawców był tzw. indeks Herfindahla-Hirschmana (HHI), powszechnie stosowany do mierzenia poziomu konkurencji w danym obszarze gospodarczym.
Wyniki empiryczne wskazują, że w rejonach i branżach z mniejszą liczbą pracodawców płace są istotnie niższe. Autorzy zauważają, że siła monopsonowa przekłada się nie tylko na niższy ogólny poziom wynagrodzeń, ale również na ich większe zróżnicowanie. Szacują, że wzrost siły rynkowej firm mógł odpowiadać za nawet 50 procent wzrostu nierówności płacowych w USA w analizowanym okresie.
Badacze podkreślają również, że wpływ monopsonowej siły rynkowej nie rozkłada się równomiernie. Najbardziej dotyka on pracowników mniej mobilnych, zarówno geograficznie (na przykład w małych miastach i regionach z ograniczonym dostępem do rynku pracy), jak i zawodowo (osoby o kwalifikacjach trudnych do przeniesienia między branżami). Brak alternatyw osłabia ich pozycję negocjacyjną, umożliwiając firmom narzucanie niższych wynagrodzeń bez ryzyka utraty pracowników.
W części teoretycznej artykułu autorzy prezentują model monopsonistycznego rynku pracy, uwzględniający zróżnicowanie pracowników i firm, ograniczoną mobilność oraz różnice w sile negocjacyjnej. Model pokazuje, że wzrost siły rynkowej firm prowadzi do rosnącej różnicy między wartością krańcowego produktu pracy a wynagrodzeniem. Innymi słowy, firmy zatrzymują dla siebie coraz większą część wartości generowanej przez pracownika.
Autorzy argumentują, że wiele dotychczasowych analiz rynku pracy opiera się na założeniu konkurencji doskonałej, w której firmy nie mają wpływu na poziom płac, a pracownicy mogą swobodnie zmieniać zatrudnienie. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej, a pomijanie monopsonowej siły rynkowej firm prowadzi do błędnych wniosków na temat przyczyn nierówności płac.
Badacze podkreślają, że skuteczna polityka walki z nierównościami powinna uwzględniać nie tylko edukację i technologie, ale także strukturę konkurencji na rynku pracy. Proponują między innymi rozszerzenie polityki antymonopolowej na rynek zatrudnienia, na przykład poprzez analizowanie skutków fuzji i przejęć nie tylko z perspektywy konsumentów, ale również pracowników. Sugerują także regulację praktyk ograniczających mobilność pracowników, takich jak klauzule zakazu konkurencji, oraz poprawę dostępu do informacji o warunkach zatrudnienia.
Podsumowując, artykuł może wnieść istotny wkład do współczesnej ekonomii pracy. Przesuwa punkt ciężkości z analizy podaży pracy i kompetencji na stronę popytu, czyli na strukturę rynku oraz siłę negocjacyjną firm. Wyniki sugerują, że wzrost nierówności płacowych w USA w dużej mierze wynika z rosnącej koncentracji zatrudnienia i monopsonowej pozycji firm.

Dziennik Gazeta Prawna, 30 stycznia 2026 r.